O mnie

Nazywam się Filip Dż, chodzę do gimnazjum, to znaczy, jeszcze ciągle jeszcze się tam uczę, ale to już podobno niedługo. Koledzy z klasy namówili mnie do założenia tej strony, bo w klasie już wszyscy mają, tylko ja nie mam, a głupio by było, żebym wyszedł na takiego, co nie ma własnej strony, kiedy wszyscy mają. No bo strona jest, właściwie nie wiem do czego, bo przecież jak się chce coś o kimś wiedzieć, to można się go zapytać albo mu zadać pytanie, a nie, żeby zaraz trzeba było stronę robić. Bo to nie jest, kurde, takie łatwe, trzeba dobrze znać i hatemejla , i ceesa, i język działaskryp. A ja mam duże kłopoty z angielskim i nie mogę się tego wszystkiego tak szybko nauczyć, bo jak ktoś daje ciała po całości z anglikiem, to nie da chyba rady tak od razu zatrybić tych domów działaskrypie. Więc ja postanowiłem inaczej.

Poprosiłem wujka Waldka, który jest przyrodnim bratem mamy z drugiego małżeństwa, ze starym Gęgowskim, co nosi takie lepsze swetry i jeździ na TIRach, i zna się na wszystkich rzeczach, i dużo świata widział. To poprosiłem, żeby mi pomógł. Wujek jest świetny, bo dużo widział na świecie i jeździ tym TIRem jak nikt na świecie. I ma jeszcze fajny motor. Raz mi się dał przejechać, ale wjechałem do rowu i mi się tutaj na nodze zrobiło takie coś, właściwie to prawie mi zeszło i już mnie nawet nie boli. No i wujek zna się na wszystkim, na Internecie i na stronach też. I w ogóle się prawie nie gniewał za ten motor i tato mu postawił lufę, i było okej. A najlepiej zna się na kobietach, ciągle o nich opowiada. Kobiety z trasy to rarytasy! mówi i jeszcze zawsze powtarza: Ludzie trasy wiedzą, co brać na ruszt, bo trasa frajerów nie rodzi. Ale tato każe mi wychodzić z pokoju, jak wujek zaczyna. A nic podsłuchać nie mogę, bo oni wtedy włączają radio, żeby mama nic nie słyszała. Słychać tylko, jak się ciągle śmieją i tato klepie się po udach. Chciałbym kiedyś pojechać w trasę, żeby zobaczyć prawdziwe życie mężczyzny na trasie. Chcę być inny niż ci, co u mnie w bloku mieszkają.

A wujek powiedział raz, że jak mi wąsy trochę bardziej wyrosną, to jak już będę miał porządne wąsy, to on mi opowie, jak powinno się obchodzić z kobietami i jak je traktować w różnych takich sytuacjach (zawsze wtedy przymruża oko i robi taką minę jak tato, kiedy rozmawia z sąsiadką Sobiak), bo on dużo jeździ i wiele kobiet spotyka na trasie, i na pewno wie dużo na ich temat. Już nie mogę się doczekać. Żeby dali mi jakiś środek na porost włosów, to może bym wziął i sobie wtarł w wargę górną, ale się trochę boję, bo jak będę nakładał ręką to znaczy dłonią, to mi mogą od tego włosy na dłoni wyrosnąć. A tak przecież mają wszyscy, co się dużo onanizują i ja nie chcę, żeby myśleli, że ja się dużo onanizuję, i się ze mnie śmiali, że się ciągle teguję, a to nieprawda, umiem nad sobą zapanować, nie tak jak ten Oblizajek z drugiej klatki, ten to sobie nie żałuje. Ale ja taki nie jestem.

Więc wujek usiadł na komputerze u siąsiadki Sobiak (poszli razem z tatą i słychać było śmiechy Sobiak, a tato, jak wrócił, to był czerwony na twarzy) i mi zrobił tę stronę. I jestem mu za to wdzięczny, bo wujek jest taki bajerant, dużo jeździ i świat dobrze zna. I umie obchodzić się z kobietami. I nie ma żony, bo ten, kto ma żonę, to frajer i parówa, tak mówi wujek, oprócz mojego taty, który jest opętanym. Nie, uwikłanym, wujek mówi, że uwikłany w "gównianej robocie" i "posranych układach". Że jakby nie był uwikłany, to wujek wziąłby go na TIRy. Fajnie by było, żeby tato pojechał, bo zobaczyłby trochę świata i może nauczyłby się hatemejla i pomógł mi trochę przy mojej stronie, bo teraz to muszę czekać, aż wujek wróci, jak chcę dorzucić coś, czy coś. Wujek wszystko potrafi zrobić. Jak będę starszy i urosną mi wreszcie wąsy i będę umiał obchodzić się z kobietami, i nikt nie będzie się ze mnie śmiał, że wyglądam jak koniobijca, to będę taki jak wujek - będę dużo jeździł i będę właściwie obchodził się z kobietami. I zrobię sto stron na Internecie, więcej niż Węborek z mojej klasy. Zreszą to frajer. Kij go w krzywy ryj. Dobrze, że wiele nas różni.

Powoli muszę kończyć, bo mi się strona kończy. Pozdrawiam wszystkie dziewczyny z mojej klasy. To znaczy te wszystkie, które się ze mnie nie śmieją. Nie pozdrawiam Sznaj. Bo Sznaj jest głupia, i jak biegnie, to cycki bujają się jej jak krowie. I ma jeden krzywy ząb, to wygląda jak świnia. I głos ma taki głupi, że w ogóle się nie da słuchać. Śmieje się jak koza i na mnie wszystkich napuszcza, małpa. Dobrze, że nie ma jeszcze chłopaka, bo chyba bym go zabił, tak mnie ona wkurza. Bo jest głupia. Prawie tak głupia jak moja głupia siostra. Muszę spytać wujka, jak mam z nią postąpić. A chłopaków też chciałem pozdrowić. Siewka.

Więc chciałem wszystkich pożegnać, co czytają i tyle mojego napisania, myślę, że każdemu się spodoba i każdy znajdzie coś fajnego tutaj dla siebie. Heja.

A, jeszcze jedno, Miśnia, to znaczy Miśnicz Jachu mówił, że muszę podać jakiś kontakt, że jakby ktoś coś chciał, jakaś dziewczyna czy coś, do mnie napisać to muszę podać kontakt albo jakąś skrzynkę, to ja się wujka spytałem i on mi mówił, żeby napisać na: tamok@leblok.org albo zaś na: carramba@email.de I wtedy wszyscy goście, co by coś ode mnie chcieli, czy dziewczyny porozmawiać albo się zapoznać, to tam piszcie. Na pewno odpowiem, jak będę miał czas i dam radę. A jak nie, to mi wujek pomoże, jak wróci. I powiedział jeszcze, że przywiezie mi bata do poczty i wszystkie wirusy będą mogły mi naszczać na rzygi. Fajnie nie? To chyba już wszystko, co powinno być na mojej stronie. Cze.

Jeszcze miałem powiedzieć coś, a, że przepraszam, kurde tych, co widzą Internet 800 razy 600, że się trochę ciasno mieści, ale wujek mówił, że inaczej nie wyrobi, i że jak ciasno, to jest przyjemniej. No i mówił, żebym powiedział, żeby nie używali eksploryja tylko opero-floko-świrefoksa, albo cokolwiek, co ma gieko, bo nie jest bezpiecznie i w ogóle podobno kaszanka. No to znikam. Pa.