Archive for the Muzyka Category

1 Germinal

Mar 22nd, 2005 Posted in Muzyka | | no comment »

Ech dziwny dziwny…
Mniej więcej od grudnia, kiedy w Soulseeku posypał się całkowicie system wyszukiwania, zauważyłem u siebie – dość ciekawy objaw – z jednej strony atak paniki, że Soulseek skończy, tak, jak wcześniej Napster lub Audiogalaxy, w szponach mafii wydawców RCAA wmawiających swoim potencjalnym klientom, że są złodziejami, a z drugiej nadmierna aktywność związana z pomysłowością i nawiązywaniem kolejnych sieciowych znajomości.
Dość szybko zbudowałem sobie ogromną listę – zaprzyjaźnionych userow, mądrali i przyjemniaczków kiszących po swoich twardzielach tony ciekawej, nietypowej i przez nikogo prawie nie chcianej muzyki – i gdy zapoznałem się z zawartością ich dysków, zacząłem akcję gwałtownego dopełniania moich kolekcji. Przy okazji porekspondowałem sobie z różnymi Francuzami, Japończykami, Brazylijczykami i Niemcami na temat muzyki, pogody, życia w wielkim mieście, partnerów (i ich braku tolerancji na ambitniejszą muzykę ;), trochę też było o książkach, polityce i komiksach, ma się rozumieć. Teraz nikt nie może mi zarzucić, że łamię prawo autorskie – przecież dzielę się muzyką z osobami, które pozostają ze mną w stosunku pokrewieństwa lub w kręgu moich znajomych. Tym badziej, że nikt na tym nie zarabia i nie przypisuje sobie autorstwa muzyki (o tym, że wszyscy bez szemrania godzą się na obniżoną jakość nagrań, wspominać nawet nie muszę).
Efekt takiego owczego pędu był łatwy do przewidzenia (typowy paradoks stanowojennego panikarza) – w obawie przed zamknięciem dosętepu ilość muzyki przyrastała w tempie przemysłowym – w rytmie 1,5 GB dziennie!
Oczywiście, od takiej masy muzyki moj kochany Trekstorek zaczął pękać w szwach i ledwo jestem w stanie przerobić to wszystkiego na czas – więc jadę rytmicznie – dwa tygodnie szału, dwa tygodnie chłonę i przerabiam. A właściwie przyczajam się z wywieszonym jęzorem, na chwilę, żeby to wszystko przetrawić. Zupełnie jak jakaś klasyczna czarno-biała mądrooka krowa. Najpierw się nachapać, a potem już noce całe trawić, o wieczna ekstazo!
Po co mi taka ogromna kolekcja – a tak sobie, bo nie jest to wynik chciwości, czy jakiejś muzycznej odmiany manii – przydatność i sens takiej bibklioteki doceniłem już dawno temu. Kiedy spostrzegłem, że mogę moją muzyczną wiedzę teoretyczną (przeplataną wspomnieniami) natychmiast sprawdzić w praktyce. Moja biblioteka muzyczna jest teraz tak duża, że bez odpowiedniego programu katalogującego nie miałbym szans na ogarnięcie tego.
Na szczęście dobrzy ludzie stworzyli MeX-a, czyli Music Express, który pomaga mi edytować tagi w plikach, nazywać poprawnie pliki i potem katalogować całe płyty i ich zawartość. Więc nie ma tygodnia, żebym nie odkrył u siebie czegoś absolutnie fascynującego. Mogę odbywać sobie podróże muzyczne po gatunkach dyskografiach – robię przegląd rozwoju i regresu grup, wykonawców i całych nurtów muzycznych. Wcześniej takie możliwości mieli chyba tylko różni bogaci maniacy i ludzie pracujący w rozgłośniach radiowych. Teraz taka ogromna biblioteka (ponad pięć i pół tysiąca tytułów) znajduje się na wyciągnięcie ręki. Wystarczy wyszukać tytuły w MeX-ie- załadować płytkę do komputera czy plejerka i szafa gra. O wieczna ekstazo!